Cz. 7
„
- Ale nam nigdy tak nie zrobisz co? – spytał Irlandczyk.
- To zależy. – powiedziałam. – Widzieliście ich miny?
- Od czego? – ciągnął Horan.
- Niesamowity widok. Jeszcze nigdy nie wstali tak szybko. –
śmiał się Loui.
- Od mojego humoru drogi Niallu. – śmialiśmy się do łez...”
Dokładnie 15 min później nasze śpiochy pojawiły się na
dole.
-
Dziękuje za szybkie przybycie. – podziękowałam. – Teraz który
z was przejmuje dowodzenie?
-
Samochód już czeka. Ja prowadzę. – odpowiedział mi Louis.
Poszliśmy przed dom i wsiedliśmy do ich samochodu. Wesołe
miasteczko leżało ok. 10 km od domu. Kupiliśmy bilety i weszliśmy do środka.
Wszystko wyglądało niesamowicie. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Wybraliśmy
jako pierwszy cel długą kolejkę górską. Było bombowo. Następnie pobiegliśmy na
samochodziki. Bawiliśmy się tam jak małe dzieci. Nie brakowało stłuczek. Do
domu wróciliśmy ok. 22. zjedliśmy coś przygotowanego na szybko i zmęczeni
powlekliśmy się do swoich pokoi.
Następnego dnia
17
lipiec
Rano chłopaki krzątali się po kuchni, przygotowywując
różne kiełbaski, chleb i inne.
-
Hej Patka. Przygotowywujemy się na dziś, bo pomyśleliśmy, że
może wieczorem rozpalimy ognisko. – wytłumaczył mi Harry.
-
Hej. Świetny pomysł. Może w czymś wam pomóc? – zapytałam.
-
Możesz ponacinać kiełbaski. – zaproponował Louis.
Ze 2 h przygotowywaliśmy wszystko na ognisko.
♪ ♫
Chłopaki rozpalili je ok. godz. 18. miałam ubraną czerwoną
bluzkę na krótki rękaw i spodenki, a Harry szarą marynarkę, czarną bluzkę i
czarne jeansy. Po upieczeniu kiełbasek i najedzeniu się zaczęliśmy opowiadać
straszne historie. Moja wygrała, bo na końcu wszyscy krzyczeli ze strachu. W
pewnej chwili zawiał lodowaty wiatr. Przeszedł mnie zimny dreszcz.
-
Zimno ci? – spytał zatroskany Harry.
-
Trochę. – odpowiedziała. Zdjął marynarkę i założył ją na mnie.
– a tobie nie będzie zimno? – zapytałam.
-
Nie. Mam jeszcze bluzkę na długi rękaw, prawda?
Uśmiechnęłam się i przytuliłam głowę do jego ramienia.
Ognisko ugasiliśmy trochę po północy. Zaraz po skończeniu poszliśmy spać.
Wieczorem zapomniałam oddać Harremu marynarkę, więc powiesiłam ją starannie.
Następnego dnia
18
lipiec
Rano obudziłam się
trochę głodna, bo było już południe. Wstałam jako pierwsza. Później kolejno
Louis, Zayn, Liam, Niall i Harry. Gdy wstali wszyscy Harry przyrządził coś do
jedzenia. Przy śniadaniu...
-
To co dziś robimy? – spytał mnie Haz.
-
Nie wiem, a na co masz ochotę? – odpowiedziałam pytaniem na
pytanie.
-
To może jeszcze bardziej powiększymy twoją garderobę? – trochę
zdziwiła mnie ta propozycja.
-
Pewnie nie ma żadnego „ale”, co? No dobrze, ale ostrzegam jak
wrócę do domu nie zmieści mi się to wszystko w szafie. – zaczęliśmy się śmiać.
Po śniadaniu poszłam zarzucić
coś na siebie i pojechaliśmy na kolejne zakupy. W samochodzie...
-
Trzeba ci poszukać czegoś na plażę. – zakomunikował.
-
Jak to na plażę? – zdziwiłam się.
-
Bo jutro bierzemy chłopaków, coś do jedzenia, koce i jedziemy
na plażę.
-
Fajnie. Będzie niezła zabawa. - ucieszyłam się.
Powróciliśmy do domu na
kolację. Nie mogłam uwierzyć, że tak małe zakupy zajęły aż tyle czasu. Szybko
coś zjedliśmy, a przy posiłku...
-
Co robiliście przez cały dzień? Spytałam Tomlinsona, Zayna,
Irlandczyka i Liasia.
-
Ja sprzątałem pokój. – przyznał się Niall.
-
Wylegiwałem się na hamaku z laptopem w ręku. – odpowiedział
Zayn.
-
A ja szukałem w całym domu laptopa dla ciebie, abyś mogła
kontaktować się ze światem. Leży w twoim pokoju na łóżku. – odpowiedział Daddy.
-
Dziękuje. a ty Louis co robiłeś?
-
Ja leżałem na kanapie oglądając filmy. – powiedział smętnie.
-
Rozweselcie trochę miny jutro jedziemy na plażę. – krzyknął mój
chłopak.
Chłopcy się zdziwili, ale też
ucieszyli. Poszliśmy szybciej spać.
Mogłaś rozwinąć opis w momencie gdy byliście w wesołym miasteczku, ale ogólnie jest bardzo kreatywna. Podziwiam Cie za wyobraźnie :*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:) /M:*
zgodzę się z komentarzem wyżej :)
OdpowiedzUsuńciekawie :D bardzo fajna cześć ale rzeczywiście mogłaś ją trochę rozwinąć. Ae jest ok / E
OdpowiedzUsuń