środa, 5 czerwca 2013

Część 7

Cz. 7
- Ale nam nigdy tak nie zrobisz co? – spytał Irlandczyk.
- To zależy. – powiedziałam. – Widzieliście ich miny?
- Od czego? – ciągnął Horan.
- Niesamowity widok. Jeszcze nigdy nie wstali tak szybko. – śmiał się Loui.
- Od mojego humoru drogi Niallu. – śmialiśmy się do łez...”

Dokładnie 15 min później nasze śpiochy pojawiły się na dole.
-                   Dziękuje za szybkie przybycie. – podziękowałam. – Teraz który z was przejmuje dowodzenie?
-                   Samochód już czeka. Ja prowadzę. – odpowiedział mi Louis.
Poszliśmy przed dom i wsiedliśmy do ich samochodu. Wesołe miasteczko leżało ok. 10 km od domu. Kupiliśmy bilety i weszliśmy do środka. Wszystko wyglądało niesamowicie. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Wybraliśmy jako pierwszy cel długą kolejkę górską. Było bombowo. Następnie pobiegliśmy na samochodziki. Bawiliśmy się tam jak małe dzieci. Nie brakowało stłuczek. Do domu wróciliśmy ok. 22. zjedliśmy coś przygotowanego na szybko i zmęczeni powlekliśmy się do swoich pokoi.

Następnego dnia
17 lipiec

Rano chłopaki krzątali się po kuchni, przygotowywując różne kiełbaski, chleb i inne.
-                   Hej Patka. Przygotowywujemy się na dziś, bo pomyśleliśmy, że może wieczorem rozpalimy ognisko. – wytłumaczył mi Harry.
-                   Hej. Świetny pomysł. Może w czymś wam pomóc? – zapytałam.
-                   Możesz ponacinać kiełbaski. – zaproponował Louis.
Ze 2 h przygotowywaliśmy wszystko na ognisko.
♪ ♫
Chłopaki rozpalili je ok. godz. 18. miałam ubraną czerwoną bluzkę na krótki rękaw i spodenki, a Harry szarą marynarkę, czarną bluzkę i czarne jeansy. Po upieczeniu kiełbasek i najedzeniu się zaczęliśmy opowiadać straszne historie. Moja wygrała, bo na końcu wszyscy krzyczeli ze strachu. W pewnej chwili zawiał lodowaty wiatr. Przeszedł mnie zimny dreszcz.
-                   Zimno ci? – spytał zatroskany Harry.
-                   Trochę. – odpowiedziała. Zdjął marynarkę i założył ją na mnie. – a tobie nie będzie zimno? – zapytałam.
-                   Nie. Mam jeszcze bluzkę na długi rękaw, prawda?
Uśmiechnęłam się i przytuliłam głowę do jego ramienia. Ognisko ugasiliśmy trochę po północy. Zaraz po skończeniu poszliśmy spać. Wieczorem zapomniałam oddać Harremu marynarkę, więc powiesiłam ją starannie.

Następnego dnia
18 lipiec

Rano obudziłam  się trochę głodna, bo było już południe. Wstałam jako pierwsza. Później kolejno Louis, Zayn, Liam, Niall i Harry. Gdy wstali wszyscy Harry przyrządził coś do jedzenia. Przy śniadaniu...
-                   To co dziś robimy? – spytał mnie Haz.
-                   Nie wiem, a na co masz ochotę? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-                   To może jeszcze bardziej powiększymy twoją garderobę? – trochę zdziwiła mnie ta propozycja.
-                   Pewnie nie ma żadnego „ale”, co? No dobrze, ale ostrzegam jak wrócę do domu nie zmieści mi się to wszystko w szafie. – zaczęliśmy się śmiać.
Po śniadaniu poszłam zarzucić coś na siebie i pojechaliśmy na kolejne zakupy. W samochodzie...
-                   Trzeba ci poszukać czegoś na plażę. – zakomunikował.
-                   Jak to na plażę? – zdziwiłam się.
-                   Bo jutro bierzemy chłopaków, coś do jedzenia, koce i jedziemy na plażę.
-                   Fajnie. Będzie niezła zabawa. - ucieszyłam się.
Powróciliśmy do domu na kolację. Nie mogłam uwierzyć, że tak małe zakupy zajęły aż tyle czasu. Szybko coś zjedliśmy, a przy posiłku...
-                   Co robiliście przez cały dzień? Spytałam Tomlinsona, Zayna, Irlandczyka i Liasia.
-                   Ja sprzątałem pokój. – przyznał się Niall.
-                   Wylegiwałem się na hamaku z laptopem w ręku. – odpowiedział Zayn.
-                   A ja szukałem w całym domu laptopa dla ciebie, abyś mogła kontaktować się ze światem. Leży w twoim pokoju na łóżku. – odpowiedział Daddy.
-                   Dziękuje. a ty Louis co robiłeś?
-                   Ja leżałem na kanapie oglądając filmy. – powiedział smętnie.
-                   Rozweselcie trochę miny jutro jedziemy na plażę. – krzyknął mój chłopak.
Chłopcy się zdziwili, ale też ucieszyli. Poszliśmy szybciej spać.

CDN

3 komentarze:

  1. Mogłaś rozwinąć opis w momencie gdy byliście w wesołym miasteczku, ale ogólnie jest bardzo kreatywna. Podziwiam Cie za wyobraźnie :*
    Pozdrawiam:) /M:*

    OdpowiedzUsuń
  2. zgodzę się z komentarzem wyżej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawie :D bardzo fajna cześć ale rzeczywiście mogłaś ją trochę rozwinąć. Ae jest ok / E

    OdpowiedzUsuń