„Sama położyłam się koło nich.
- Prześlicznie opowiadasz bajki i niesamowicie improwizujesz. – przebudził się Harry.
- Dziękuje, ale już śpij. – poprosiłam.
Uśmiechną się tylko i zasnął. Ja zasnęłam kilka minut po nim. W nocy obudziły mnie jakieś głosy. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, że to Horan mówi przez sen, więc się tym nie przejmowałam i spałam dalej.”
Następnego dnia
29 lipiec
Rano wstaliśmy ok. południa. Ja wstałam pierwsza. Poszłam do kuchni przygotować coś na śniadanie. Znalazłam w lodówce jajka, więc usmażyłam jajecznicę. Po chwili w kuchni pojawił się Niall.
- Co tak pięknie pachnie? – spytał.
- Może byś się przywitał? – poprawiłam go.
- Hej! Co tam robisz? – ponowił pytanie.
- Cześć. Kończę smażyć jajecznicę. Siadaj zaraz ci nałożę. – odpowiedziałam.
Usiadł posłusznie na krześle obok. Gdy wyciągnęłam talerz dla blondasa w kuchni pojawili się kolejno Zayn, Louis i Liam.
- Hej. - krzyknęli chórem.
- Cześć. Każdy wyjmuje talerz i siada koło Horana. Zaraz podam wam śniadanie. – powiedziałam jednym tchem, po czym nałożyłam jajecznicę na 6 talerzy.
Podałam chłopakom, a mój zostawiłam na kuchennym blacie. Wzięłam talerzyk Harrego i poszłam z nim do salonu. Styles jeszcze smacznie spał na kanapie. Skusiłam go aromatem śniadania. Jednak to go nie obudziło. Włączyłam telewizor. Właśnie leciała piosenka „ Best song ever”. Podkręciłam na max i ustałam patrząc na jego reakcję. On zerwał się na równe nogi, a ja zaczęłam się śmiać.
- Nie ma to jak dobry początek dnia. Może śniadanko do łóżka? – spytałam nie przestając się śmiać, on przytulił mnie szepcząc przy tym do ucha...
- Jak możesz mnie budzić o tak wczesnej porze? – zapytał zaspanym głosem.
- To nie jest wczesna pora. Z resztą za 2 godziny wyjazd musisz być najedzony i gotowy do drogi. – mówiąc to podałam mu talerz i wróciłam do kuchni on podążył za mną jak cień. Niall, Louis, Zayn i Liam kończyli jeść swoje porcje.
- Nie dotykaj mojego śniadanie. – krzyknęłam do Nialla, który próbował zjeść moją jajecznicę. – To co ja jem i zabieramy się za pakowanie, co?
- Ty jedz na spokojne, a my się wszystkim zajmiemy. – powiedział Louis.
- No dobra to wy zajmijcie się namiotami i śpiworami i tym podobne, a ja przygotuję jedzenie. Pewnie będą to same kiełbaski na ognisko. A tak w ogóle to na ile jedziemy? – spytałam.
- O tak, nie zapomnij spakować trochę więcej dla mnie. Proszę. – powiedział Niall.
- Może 1 sierpnia wrócimy? – spytał Liam.
- Dobrze nie zapomnę drogi Niallu. Oki jak dla mnie bomba. – przyznałam im rację.
Gdy skończyli jeść rozeszli się po domu, a Harry nadal bawił się jedzeniem. Ja zdążyłam już zjeść, a on nada; siedział.
- Czekasz na specjalne zaproszenie? Pośpiesz się z jedzeniem, bo pojedziesz tak jak jesteś ubrany w tej chwili. – ostrzegłam go. Udał, że nie słyszy. Był bardzo zamyślony.
- Halo!! Ziemia do Harrego! – powiedziałam.
- Przepraszam zamyśliłem się. – odpowiedział wybudzony z transu.
- A o czym tak myślałeś? – spytałam.
- O ty, co dla mnie najważniejsze. – mówił poważnym głosem.
- I do jakiego wniosku doszedłeś? – ciągnęłam temat.
- Najważniejsza w moim życiu jest muzyka i One Direction. – powiedział patrząc mi przy tym głęboko w oczy, musiał wyczytać w nich smutek. – nie możesz być dla mnie najważniejsza, bo jesteś całym moim światem. Ty jesteś kimś bez kogo nie mogę żyć. Jeśli zabraknie ciebie to nie wiem co sobie zrobię. – wyszeptał. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go namiętnie.
- Kocha cię. – powiedziałam, po chwili jednak dodałam... – Jedz, bo nie zdążysz się spakować.
- No tak dzisiejszy biwak. Prawie o nim zapomniałem. – uśmiechnął się i zaczął jeść.
Ja powyciągałam różne produkty, które zabierzemy ze sobą. Pamiętając o prośbie Nialla wzięłam trochę więcej. Teraz powinno nam wystarczyć. Zostawiłam wszystko na stole i poszłam spakować kilka potrzebnych mi rzeczy. Zaniosłam walizkę na dół i postawiłam przy drzwiach, aby jej nie zapomnieć. Chłopaki poszli w moje ślady. Wkrótce nie dało się wychodzić, bo każdy przyniósł walizkę od siebie. Poszłam do kuchni. Wzięłam jakąś torbę z szuflady i spakowałam jedzenie do niej. W pewnym momencie ktoś obiął mnie w tali i pocałował w policzek. Wzdrygnęłam się. Jednak był to Harry.
- Chcesz, żebym na zawał umarła? – spytałam retorycznie.
- W twoim wieku to ci nie grozi. – roześmiał się i znowu pocałował mnie w policzek. – Zostaw to już.
- Jeśli chcesz przeżyć te 4 dni na biwaku to nie mogę. Spakowałeś się już? – powiedziałam z uśmiechem.
- Prawie.
- Hej gołąbeczki! Wszystko już spakowane? Za 20 min wyjeżdżamy. – krzyknął Tomlinson wpadając do kuchni.
- Kończę pakowanie jedzenia. – uśmiechnęłam się. Lou wyciągnął marchewkę z lodówki i poszedł zanieść walizki do samochodu.
- To czego jeszcze nie spakowałeś? – spytałam po wyjściu Pasiastego.
- W moim bagażu brakuje kogoś. Tylko ciebie jeszcze ze sobą nie zabrałem. – pocałował mnie w policzek.
- Nie martw się. Mnie a pewno nie zabraknie. Idź pomóc chłopakom w pakowaniu walizek i przyjdź ze chwilę to weźmiesz torbę z jedzeniem. – powiedziałam.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. – roześmiał się.
Po jego wyjściu dokończyłam pakowanie jedzenia. Jedna torba mi nie wystarczyła, więc musiałam poszukać jeszcze jednej. Gdy włożyłam ostatni produkt do torby w drzwiach pojawili się chłopcy.
- To co może zjemy coś jeszcze przed odjazdem? – zaproponował Niall.
- Mogę coś zrobić na szybko. – zgodziłam się.
- Nie ma mowy i tak dużo razy robisz wiele rzeczy dla nas. Ja zrobię jedzenie. – zaproponował Louis.
- Skoro tak mówisz. To się nie sprzeciwiam. Harry tu masz jedzenie, które trzeba zapakować do samochodu. – przypomniałam mu.
- Już je zanoszę. – przytaknął.
Po 15 min Louis miał już gotowe kanapki do zjedzenia przed i podczas drogi. Po zjedzeniu zebraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i ok. godziny 13:50 wyjechaliśmy z domu. Louis prowadził, obok niego siedział Liam, a ja z Harrym, Zaynem i Niallem z tyłu. Jechaliśmy ok. 2 godzin...
CDN.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam,
przepraszam, przepraszam, przepraszam,
przepraszam, przepraszam, przepraszam,
przepraszam, przepraszam, przepraszam,
przepraszam, przepraszam, przepraszam,
przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam za to, że tak długo nie dodawałam kompletnie nic. Moim skromnym zdaniem rozdział wyszedł straszne nudny, ale nie martwcie się kolejny (mam nadzieję) będzie zabawny. Uprzedzam, że rozdziały nie będą pojawiały się regularnie. Niestety mam teraz taki nawał lekcji, że nie wyrabiam się ze wszystkim. Dlatego jeśli znajdę chodź chwilę czasu postaram się coś dodać. Jeszcze raz :
I na umilenie mam pewną piosenkę nie wiem ja wy ale ja bardzo ją polubiłam:
.jpg)
całkiem ciekawy rozdział, tylko trochę nie wygodnie się czyta przez tą czcionkę, ale poza tym jest wszystko okej :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do czytania i komentowania: http://i-knew-you-were-trouble.blogspot.com/ :)
czcionkę postaram się za chwilę poprawić :D a na bloga chętnie zajrzę :D
UsuńDawaj dalej :)))
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dziś 5 blogów i uważam że ten jest najlepszy <333
OdpowiedzUsuńPiszesz najlepiej wiesz czekam na 16
OdpowiedzUsuń