czwartek, 14 listopada 2013

Część 16

„Po 15 min Louis miał już gotowe kanapki do zjedzenia przed i podczas drogi. Po zjedzeniu zebraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i ok. godziny 13:50 wyjechaliśmy z domu. Louis prowadził, obok niego siedział Liam, a ja z Harrym, Zaynem i Niallem z tyłu. Jechaliśmy ok. 2 godzin.”

Gdy wysiedliśmy z samochodu ujrzałam krajobraz przypominający scenerię z teledysku „Gotta be you”.
-                   Czy tu nagrywaliście niektóre momenty do teledysku „Gotta be you”? – spytałam podejrzliwie.
-                   Wiedziałem, że poznasz to miejsce. – odezwał się Louis. – Zayn wisisz mi 10 dolarów. – krzyknął.
Roześmiałam się. Gdy zaczęliśmy rozpakowywać samochód, zaistniał mały problem.
-                   Wiecie co... mamy 2 namioty. Mój i Nialla. – zauważył Liam.
-                   Przecież wam mówiłem, że mój zostawiłem w mamy. – tłumaczył się Harry.
-                   Yyyyy... zapomniałem gdzie go położyłem i myślałem, że Zayn weźmie. – speszył się zawsze roześmiany Louis.
-                   Ja myślałem, że to Louis ma wziąć. – dodał Zayn. W tym momencie nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
-                   To znaczy, że mamy 2 namioty na 6 osób. Trzeba się podzielić po 3 osoby. – mówiłam nie przestając się śmiać.
-                   Na to wygląda. Ty wybieraj pierwsza. – powiedział Niall i zaczął się śmiać razem ze mną jak i również pozostali.
-                   Dobra więc ja śpię z Harrym i Louisem.
-                   Dlaczego?? – zdziwił się Horan.
-                   Gdy Hazza będzie chciał powiedzieć lub zrobić coś głupiego to Louis go porządnie trzepnie, a dlaczego wybrałam Harrego to chyba nie muszę tłumaczyć. – uśmiechnęłam się.
-                   No dobra. Jak dla mnie to może tak być. – zgodził się Louis.
-                   Czyli ustalone. Ja śpię na środku. – zaklepałam sobie miejsce.
-                   Dobrze, że mamy 6 śpiworów. – rozweselił nas Zayn.

Louis razem z Zaynem zaczęli rozstawiać namioty, Harry, Niall i Liam przygotowywali drewno do rozpalenia ogniska, a ja wyszukałam w mojej torbie aparat i robiłam zdjęcia. Zrobiła kilka temu przepięknemu krajobrazowi, pracującym chłopakom i wiele innych. Gdy namioty były ustawione urządziłam je w środku. Zanim skończyłam chłopaki zaczęli rozpalać ognisko. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno.
W ciemności pięknie iskrzył się blask ogniska. Usiadłam razem z Harrym na jednej powalonej kłodzie, a reszta zajęła pozostałe pieńki. Piekliśmy kiełbaski i chleb. Gdy skończyliśmy jeść Niall wziął swoją gitarę. Zaczął grać ”Live while we’re young”, a chłopaki po kolei śpiewali swoje kwestie. Byłam strasznie zmęczona, ale siedziałam prosto nie zwracając na to uwagi. Niall przekazał gitarę Liamowi, a ten zaczął grać pierwsze akordy „Little things”.

☺ Oczami Nialla☺

Patrzyłem na Patkę i byłem ciekawy kiedy zaśnie. Już ledwo siedziała. Spuściłem z niej wzrok tylko na chwilę, ale akurat w tej chwili Liam krzyknął „HARRY ŁAP JĄ”. Hazza nie wiedział o co chodzi. Zasnęła na siedząco i spadała w lewą stronę (Harry siedział po jej prawej). Po lewej był jakiś głaz. Zdążyłem chwycić ją w ostatniej chwili. Harry uśmiechnął się do mnie.
-                   Dzięki. Gdyby uderzyła w ten głaz... nawet nie chcę o tym myśleć. – szepnął.
Posadziłem ją na prosto. Harry Obią ją w talii. Jednak leciała do przodu.
-                    Może zanieś ją do namiotu?? – zasugerował Louis.
-                   Jak ją zaniosę to nie zmieścimy się razem w trójkę. – skwitował go Lokers.
-                   To połóż ją sobie na kolana. Wtedy przynajmniej nie będzie zagrożenia, że może się gdzieś uderzyć. – zaproponowałem.
-                   Nie głupia myśl. – przyznał Styles. Położył jej głowę na swoje kolana. – Jak ona słodko wygląda gdy śpi. Zayn podaj mi jej aparat musi być w torebce.
-                   Nie ma sprawy. – zgodził się beż proszenia Malik, poszukał aparatu Patrycji i podał go Haroldowi.
Ten zrobił zdjęcie śpiącej Patuni*. Po zrobieniu fotografii zaczął bawić się jej kosmykami. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Z chłopakami siedzieliśmy jeszcze ze 2 godziny po czym mieliśmy iść spać.
-                   Niall, proszę, zamień się ze mną na chwilę miejscami. – poprosił mnie Harry.
-                   Dobra. - zgodziłem się.
Po czym on podniósł ją delikatnie, a ja usiadłem na jego miejscu i Lokowaty położył mi głowę przyjaciółki na kolana. Nie miała bardzo ciężkiej głowy. Harry natychmiast podniósł ją i zaniósł do namiotu. Ugasiliśmy ognisko i poszliśmy spać, każdy do swojego namiotu.

CDN.

* Patunia - tak nazywa mnie przyjaciółka Ania, ten rozdział dedykowany jest dla niej...

A więc znalazłam gdzie położyłam kartki z koljeną częścią i już wam dodałam nowy post. Mam nasdzieję że pod nim będzie więcej komentarzy niż pod poprzednimi postami, bo groźba zawieszenia bloga nadal wisi w powietrzu...

11 komentarzy:

  1. Paaatka !!! Ślicznee czekam na więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam dalej dalejjjjj :DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Patiii świetne wiesz :>>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  4. On - tajemniczy, niebezpieczny i trudny do zinterpretowania.
    Ona - otwarta, energiczna i chwilami zbyt pewna siebie.
    Z początku mogłoby się wydawać, że nic ich nie łączy. Cóż za bzdura!

    I oto przed Wami: historia o pożądaniu, przyjaźni i miłości. Miłości niepowtarzalnej, przepełnionej pasją, ale również cierpieniem, bo przecież “miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują, mężczyźni - by wygrać, a kobiety - by nie przegrać".

    Zapraszam na mojego bloga: www.youre-toxic.blogspot.comm

    OdpowiedzUsuń