niedziela, 20 kwietnia 2014

Część 20!!!


„Gdy wszystko było  już gotowe, a ja zdążyłam w między czasie znaleźć produkty potrzebne do zrobienia deseru:
-                   Dobra już możecie iść. Resztę zrobię sama. Został tylko deser, który ma być niespodzianką, więc wynocha mi z kuchni. – wywaliłam ich za drzwi i zabrałam się za robienie deseru...”

**ok. godz. 12**

Gotowy deser schowałam tak, że nikt go nie znajdzie (oprócz mnie). Poszłam do siebie do pokoju ubrać się w coś co nie znajdowała się w garderobie. Po 1h byłam gotowa. Rozległ się dzwonek do drzwi. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. W salonie siedział Liam, Zayn, Niall i piękna blondynka o kręconych włosach. Zmierzałam do kuchni...
-                    Patka... – podbiegł do mnie Liam. – przecież chciałaś poznać Dan, więc chodź. Obiad może chwilkę poczekać.
-                    No dobrze. – poszłam z nim.
Gdy tylko blondynka mnie zobaczyła wstała.
-                    Pati to jest Danielle, moja dziewczyna. Dan to Patrycja, dziewczyna Harrego. – przedstawiła nas sobie, Danielle wyciągnęła do mnie rękę.
-                    Miło mi. – uśmiechnęła się ukazując rząd białych zębów, uścisnęłam jej rękę.
-                    Mi również. Liam tyle o tobie opowiadał.
-                    Naprawdę? Mnie o tobie tylko trochę wspominał, a wielka szkoda. – znów się uśmiechnęła.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę po czym zapytałam.
-                    Kto jest głodny? – oczywiście pierwszy krzyknął Niall. Reszta mówiła, że też by sobie coś zjadła.
-                    To zaraz wracam. – powiedziałam po czym wstałam i chciałam ruszyć w stronę kuchni, ale Danielle mnie zatrzymała.
-                    Poczekaj pomogę ci.
-                    Nie musisz. Poradzę sobie sama.
-                    Mam dwie ręce, więc ci pomogę. – skwitowała mnie.
-                    No dobrze, niech będzie.
Obie powędrowałyśmy do kuchni. Ona wzięła talerzyki i sztućce, a ja resztę. Ustawiłyśmy na stole i zaczęliśmy jeść. Po skończeniu...
-                    Czas na deser, ale go nikt jeszcze nie widział, oprócz mnie, więc dla wszystkich to niespodzianka. – pobiegłam do kuchni. Ustawiłam deser na tacy u weszłam do salony. Wszyscy oniemieli z wrażenia, gdy zobaczyli co jest na tacy. Niosłam nie wielki tort czekoladowy i lody waniliowe, pomarańczowe i karmelowe.
-                    Zrobiłaś to sama? – zapytała cały czas zdziwiona Danielle.
-                    Tak. Nudziło mi się, więc chciałam zrobić zjawiskowy deser. Wszystko robiłam sama. Mam nadzieję, że będzie smakować. – powiedziawszy to zaczęłam kroić tort i nakładać lody po 3 smaki każdemu.
Zjedliśmy pół tortu, a resztę schowałam dla Louisa i Harrego. Dziwiłam się, że nikt o nich nie pyta. Pewnie dokładnie wiedzą gdzie są. O godz. 17:30 Liam odwiózł Dan do domu. Ja chciałam iść się pakować, ale pamiętałam, że nie mogę wchodzić do garderoby. Dlatego spakowałam tylko te rzeczy, które walały się po pokoju. Te pół godziny okropnie się ciągnęło. O 17:59 byłam tak podekscytowana, że chodziłam w kółko po pokoju, gdy w końcu zegar wybił 18, otworzyłam drzwi garderoby. Weszłam i ujrzałam prześliczny zestaw oraz przyczepioną karteczkę.
 
Jest więc 18. ubierz się w to co ci przygotowałem i o 18:10 pod dom przyjedzie taksówka, razem z Louisem. Kierowca będzie wiedział gdzie jechać, więc się nie martw na zapas. Pasiasty zostanie w domu.
Czekam.
Harry ♥”

Szybko się ubrałam i tak jak powiedział o 18:10 pod willę zajechała taksówka, z której wysiadł Louis. Wszedł do domu, a ja zbiegałam po schodach.
-                    Wyglądasz bardzo pociągająco. Uciekaj, bo się spóźnisz.
-                    W lodówce masz obiad odgrzej sobie. – powiedziałam. – Cześć. – krzyknęłam przez ramie.
Wsiadłam do taksówki, a ta jechała 10 min i się zatrzymała. Wysiadłam, było ciemno. Nie wiedziałam co mam robić czy uciekać czy czekać na coś. Nagle dookoła mnie zapalił się rząd lampek, a przede mną ukazał się pięknie przystrojony stół. W zasięgu wzroku nie było nikogo. Nie ruszałam się z miejsca oszołomiona tym co zobaczyłam. Cały parkiet był wysypany różami. Nagle ktoś zasłonił mi oczy i rozległ się głos z charakterystyczną chrypką.
-                    Zgadnij kto to?
-                    Po co zrobiłeś to wszystko Harry? – spytałam po czym obróciłam się do niego, a nasze usta dzieliło kilka cm.
-                    To taka trochę kolacja pożegnalna. W końcu jutro wyjeżdżasz. Prawda? – spytał.
-                    Tak. Niestety. – połączył nasze usta w długim pocałunku, który trwał i trwał, i trwał. Gdy w końcu się rozdzieliliśmy powiedział:
-                    Zapraszam do stołu. – uśmiechnęłam się po czym podeszliśmy do stolika.
Po zjedzeniu kolacji z głośników popłynęła wolna melodia.
-                    Masz może ochotę zatańczyć? – zapytał.
-                    Z wielką chęcią. – porwał mnie w swoje ramiona i zatraciliśmy się w muzyce, w tańcu, w swoich oczach.
 Wieczór minął bardzo szybo. Gdy wróciliśmy do domu wszyscy siedzieli na kanapie oglądając jakąś komedię. Poszłam się przebrać, a Harry usiadł razem z nimi.

☺oczami Harrego☺

-                    I co udało się? – pytał Louis.
-                    Było fantastycznie, dziękuje ci za pomoc. – powiedziałem do Pasiastego. – Dziękuje również wam, że zatrzymaliście ją w domu. Niezły pomysł z zaproszeniem Dan. – zwróciłem się do reszty.
Wszyscy ucichli bo zobaczyliśmy Patrycję na schodach.

☺oczami Patrycji ☺

Usiadłam razem z chłopakami na sofie, ale po 15 min przypomniało mi się o torcie.
-                    Jesteście głodni? – spytałam Lou i Hazze.
-                    Może trochę. – powiedział Loui.
-                    Zaraz wracam. – zniknęłam za drzwiami kuchni i przyniosłam deser.
Nałożyłam każdemu po kawałku tortu, a Marchewkowy i Loczek dostali największe kawałki. Niestety tort się skończył, ale zostały jeszcze lody.
-                    Mogę jeszcze lodów? – spytał Niall z miną zbitego psa.
-                    Pewnie. – nałożyłam mu jeszcze trochę.
-                    Przepyszny był ten tort. – powiedział Tomlinson.
-                    Cieszę się, że wam smakowało. – zjadłam do końca. – to ja idę spać, bo nie jestem jeszcze spakowana i rano mogę nie zdążyć.
-                    Nie martw się, pomogę ci, – zaoferował się Harold. – ale zostań jeszcze trochę.
-                    Spać mi się chce. – odpowiedziałam sennie.
-                    No dobrze to dobranoc. – powiedział smutnie.
-                    Tak dobrej nocy. – nachyliłam się nad Harryn i cmoknęłam go w policzek po czym poszłam na górę. Byłam tak zmęczona, że gdy tylko weszłam do łóżka – zasnęłam.

CDN.

WIELKI POWRÓT!!!! Myślę, że teraz rozdziały będą się pojawiały mniej więcej w stałych porach ^^
CZYTASZ=KOMENRUJ


Tak, tak mam faze na kolorki.

A tak przy okazji nie wiem czy znacie(wiecie), mam nową miłość, a nazywa się THE VAMPS xxxx
Więc macie ich kilka piosenek: 

To ich pierwsza piosenka razem z teledyskiem: "Can We Dance"


Następna pozycja to: "Wild Heart"

Kolejna to: "Last Night"


Zdradzę wam że tym ostatnim teledysku wystąpiły dwie polki ^^

A to pierwszy cover jaki dodali na YouTube


Reszty szukajcie sami !!!

2 komentarze:

  1. Rozdział zajebisty (jak zawsze) znalazłam twojego bloga wczoraj i bardzo mi się podoba.
    Siostro, the vamps to też moja miłość ♡ ♥ Bradley najlepszy !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia opowiada o parze dwóch młodych ludzi, którzy są sobie pisani. Sielankowe, życie zmienia mały zakład pomiędzy zakochanymi. Chłopak uważa, że dziewczyna nie przetrwa bez niego jednego dnia. Duma Juliet nie pozwala na to i zgadza się na układ. Konsekwencje tego zakładu są tragiczne. Chłopak znika. Pozostawia po sobie jedynie list. Czy to wszystko było przykrywką na zakończenie związku? Jak poradzi sobie Juliet ze stratą Harrego? Tego dowiecie się czytając "Na zawsze Twój..." Zapraszam!



    http://na-zawsze-twoj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń