sobota, 4 stycznia 2014

Część 18

Dedyk dla mojej kochanej Ewy <33


„W namiocie rozmawiałam jeszcze prze chwilkę z Harrym.
-                    Dziękuje ci. – zaczął.
-                    Za co? – zdziwiłam się troszeczkę.
-                    Za spełnienie mojego marzenia. – wytłumaczył, jednak na mojej twarzy gościł wielki znak zapytania.
-                    Moim marzeniem był pocałunek w deszczy z ukochaną osobą. – wyjaśnił.
Nie ma za co. Ty spełniasz wszystkie moje marzenia. Zawsze i wszędzie. – pocałował mnie w czoło, a ja wtuliłam się w jego tors i zasnęłam.”

Następnego dnia
31 lipiec

Rano byłam sama w namiocie. Postanowiłam poszukać reszty.

☺ Oczami Harrego ☺

Zbieraliśmy drewno na ognisko. Wtedy zobaczyłem Patrycję wychodzącą z namiotu. Miała zamknięte oczy, chowała się za drzewami i krzakami.
-                   Może trzeba ją obudzić. – zasugerowałem.
-                   NIE!!!! Nie wolno budzić lunatyka!! – wrzasnął na mnie Pasiasty.
Bałem się o nią, bo nie wiadomo co może wymyślić. Wyglądało to tak jakby grała w piłkę nożną. Krzyknęła „Igor podaj tę piłkę”. Zastanawiałem się kim on może być. Miałem różne głupie myśli. Zobaczyłem, że Patka wchodzi na pomost i idzie na sam koniec. Poszedłem za nią, ale trochę za późno, bo zdążyła wskoczyć do wody.

☺ Oczami Patrycji ☺

Wyszłam z namiotu i wpadłam do jeziora. Nie miałam pojęcia jak się w nim znalazłam. Hazza pomógł mi wejść z powrotem na pomost.
-                    Co się stało? Dlaczego wpadłam do wody? – miałam tysiące pytań.
-                    Lunatykowałaś. – odpowiedział Styles.
-                    To już wszystko jasne. – roześmiałam się.
-                    Kim jest Igor? – zdziwiło mnie jego pytanie.
-                    Igor? To tylko kolega z podwórka. – wytłumaczyłam.
-                    Kolega? – nie mógł uwierzyć.
-                    Nigdy nie było, nigdy nie będzie i na ma nic między mną a nim. To tylko przyjaźń. – powiedziałam. Przytulił mnie mocno, a Li przyniósł suchy koc. Przez resztę dnia świeciło słońce. Chłopaki chlapali się w wodzie, a Niall próbował nauczyć mnie grać „Little things” na gitarze. Jednak wcale mi to nie wychodziło.

Wieczorem

-                   To co robimy teraz? – spytałam gdy byliśmy najedzeni
-                   To może pogramy w butelkę? – spytał bardzo inteligentnie Zayn.
-                   Taaaaak. Proszę, proszę proooooszę!! – zaczął skakać Lou.
-                   No dobra, ale tylko pytanie i zadanie. – poprawiłam, a uśmiech pasiastego zbladł.
-                   No dobra. – odparł.
Liam pobiegł poszukać butelki. Znalazł po jakimś napoju. Pierwszy kręcił Lou. Wypadało na mnie.
-                   Pytanie czy zadanie? – spytał.
-                   Pytanie. – rzuciłam bez zastanowienia.
-                   Czy kiedykolwiek się upiłaś? – pytał prosto z mostu Tomlinson.
-                   Tak. – odpowiedziałam.
-                   Wow. Ja w twoim wieku może i byłem szalony, ale nie aż tak. – odparł skromnie. Zakręciłam butelką i wypadło na Harolda.
-                   Zadanie. – powiedział z zadziornym uśmieszkiem.
-                   Hmmm... – myślałam przez chwilkę. – Masz zaśpiewać wybraną piosenkę na dachu samochodu...
-                   Pff tylko tyle. – zaśmiał się Loczuś.
-                   Daj mi skończyć. W samych bokserkach, a ja to nakręcę. – dokończyłam.
-                   No chyba, że tak, a w jakim celu chcesz to nagrać? – spytał z lekką obawą.
-                   Mam zamiar nagrywać różne śmieszne momenty z naszego biwaku, a później skleić je w jeden film na potrzeby własne. – zadecydowałam.
-                   Na potrzeby własne? – spytał Zayn.
-                   Przecież coś musi mnie rozśmieszać gdy będę mieć doła, prawda? – zaśmiałam się.
-                   No dobra. tylko odwróćcie się, abym mógł się rozebrać. – poprosił Styles.
-                   Nie ma mowy, twoje rozbieranie też będę nagrywać. – wyjęłam aparat i ustawiłam w odpowiednim świetle. – Tylko wybierz jakąś piosenkę odpowiednią do sytuacji.
-                   „Mamma mia” może być? – spytał z nadzieją.
-                   Ostatecznie. – kliknęłam przycisk nagrywania, a Hazza zaczął się rozbierać.
Wskoczył na dach busiku w samych bokserkach i zaczął śpiewać wybraną wcześniej piosenkę. Z chłopakami nie mogliśmy pohamować się od śmiechu. Po skończeniu piosenki zeskoczył z busa i podszedł do kamery po czym ukłonił się nisko, a ja przerwałam wideo. Jego wersja podobała mi się bardziej niż Meryl Streep. Graliśmy jeszcze długo. Gdy jednak byliśmy już zmęczeni poszliśmy spać. Była to być nasza ostatnia noc na biwaku. Spędziłam większość czasu na rozmowie z Harrym, a później odpłynęłam.

CDN.

I gdzie się podziali ci moi czytelnicy???? Wywiało ich? Zginęli? Ale żeby wszyscy? No proszę was... jak tak można JEDEN komentarz?? I to jeszcze od osoby której był dedykowany.


4 komentarze: